Mam wrażenie jakbym miała dwie głowy. Dwie głowy, które żyją własnym życiem i nienawidzą się wzajemnie. Jedna mówi: idź!, druga: stój!. Jedna mówi: całuj, a druga: spieprzaj stąd. A ja po środku. Nie, nie jest to kłótnia serca z rozumiem. Moje serce chyba już od dawna ma mnie gdzieś. Albo znudziło mu się i sobie poszło. A teraz mam dwie głowy. Dwie głowy, które kierują się rozsądkiem. Z tym, że każda ma inne, równie dobre argumenty.
Odkąd jestem z nim te dwie głowy walczą ze sobą. To już dwa lata. Od dwóch lat ciągle się kłócą, a ja nie wiem, co mam robić, której słuchać. Jedna z nich jest zakochana, dobra i rozkoszna. Ta druga to wstrętna zimna żmija. A ja, oczywiście, po środku. Dlatego czasem jestem zakochana, dobra i rozkoszna, a czasem jestem żmiją.
Nic na to nie poradzę. Jestem mutantem. Powinnam była iść do szkoły dla X-Man'ów, a nie do ekskluzywnego liceum dla ludzi Naj. Dwie głowy przeczące sobie nie są "naj". Jedną bym odcieła, problem tylko którą. Obie sa mądre. Obie mają rację. Tylko każda inną. A ja się tak miotam między nimi. Raz przygotowuje kąpiel w jaccuzi z winem i mówię, że jestem zakochana. A innym razem krzyczę na niego i mówię, że go nienawidzę. On to wytrzymuje. Chociaż może już nie.
Tak, wiem, że nie mam dwóch głów. Po prostu jestem psychiczna.
...prawdziwy mężczyzna żuje pszczoły.
Dzisiaj przyszła kolej na filozoficzne rozważania o stopniu męskości jaki reprezentują mężczyźni. Moja mama kochała się w Jaśku z "Czterech pancernych i psa". Oh, co to był za mężczyzna! Przystojny, odważny żołnierz. Która by takiego nie chciała. Niestety, ideal męskości tak się zmienił w ciągu ostatnich lat, że Jasiek byłby teraz co najwyżej pospolity. Nie mówiąc już o tym, że nie miałby kogo zabrac do domu po imprezie. Dla mnie męzczyzna ze snów był James Bond. Znowu te same cechy: przystojny, odważny, agent Jej Królewskiej Mości z licencją na zabijanie. Nie bał się niczego, był zimny jak lód, a jednocześnie roztapiał damskie serca. Roztopił również moje. Z przykrościa należy zauważyć, że ani Jasiek ani (oh)James nie są już postrzegani jako mężczyźni przez duże M. Co się stało z tymi kobietami? Wolą zadbanych, ogolonych (nie tylko na twarzy, bleh) i pachnących jak lody waniliowe metroseksualistów, z którymi mogą iść na maniciure i zakupy. Dlaczego obita twarz teraz jest odrażająca, a jeszcze jakiś czas temu fantazja każdej heteroseksualnej kobiety był pokaleczony i pobity żołnierz Marines? Wiadomo, nie nalezy generalizować. Został jeszcze mały odsetek kobiet, u których pierwotne instynkty nie zostały zaprzepaszczone. Kiedy mój mężczyzna pobił się z innym jego obita twarz sprawiła, ze miałam ochotę zerwac z niego co się da. Zupełnie nie przeszkadza mi, że nie używa balsamu do ciała, a jego jedynymi kosmetykami są mydło i pianka do golenia.
Chcę faceta, które będzie miał drapiącą twarz, mięśnie, owłosione nogi (pachy, ręcę.....etc) i raz na jakis czas da komus po ryju.
Nie pozwólmy, żeby miejsce prawdziwego samca zajął już-nie-taki-do-końca-prawdziwy-samiec.
Bo nie będzie już nikogo, kto przykręci żarówke.
Miłość - przywiązanie do kogoś lub czegoś, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu) połaczone z wolą i nieraz silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia.
Rodzaje miłości według Wikipedii:
Agape - to typ miłości bezinteresownej, opierającej się na altruizmie i duchowej więzi, często motywowanej religijnie.
Philia - miłość platoniczna, wolna od seksu i zmysłowości, przyjacielska, lojalna, bezinteresowna i wierna.
Eros - miłość twórcza, kreatywna lub romantyczna, w której dominującą rolę odgrywa sentyment, tęsknota, oczarowanie, pragnienie coraz większej pełni.
Sexus - miłość zmysłowa, realizująca się w zbliżeniach płciowych, opierająca się na wzajemnym pożadaniu, najczęściej ma swój początek w zakochaniu.
Narcyzm - miłość do samego siebie.