Mutant 2010-06-06 11:11:00

Mam wrażenie jakbym miała dwie głowy. Dwie głowy, które żyją własnym życiem i nienawidzą się wzajemnie. Jedna mówi: idź!, druga: stój!. Jedna mówi: całuj, a druga: spieprzaj stąd. A ja po środku. Nie, nie jest to kłótnia serca z rozumiem. Moje serce chyba już od dawna ma mnie gdzieś. Albo znudziło mu się i sobie poszło. A teraz mam dwie głowy. Dwie głowy, które kierują się rozsądkiem. Z tym, że każda ma inne, równie dobre argumenty.

Odkąd jestem z nim te dwie głowy walczą ze sobą. To już dwa lata. Od dwóch lat ciągle się kłócą, a ja nie wiem, co mam robić, której słuchać. Jedna z nich jest zakochana, dobra i rozkoszna. Ta druga to wstrętna zimna żmija. A ja, oczywiście, po środku. Dlatego czasem jestem zakochana, dobra i rozkoszna, a czasem jestem żmiją.

Nic na to nie poradzę. Jestem mutantem. Powinnam była iść do szkoły dla X-Man'ów, a nie do ekskluzywnego liceum dla ludzi Naj. Dwie głowy przeczące sobie nie są "naj". Jedną bym odcieła, problem tylko którą. Obie sa mądre. Obie mają rację. Tylko każda inną. A ja się tak miotam między nimi. Raz przygotowuje kąpiel w jaccuzi z winem i mówię, że jestem zakochana. A innym razem krzyczę na niego i mówię, że go nienawidzę. On to wytrzymuje. Chociaż może już nie.

Tak, wiem, że nie mam dwóch głów. Po prostu jestem psychiczna.

skomentuj (0)

Prawdziwy mężczyzna nie je miodu... 2009-05-10 12:22:54

...prawdziwy mężczyzna żuje pszczoły.



Dzisiaj przyszła kolej na filozoficzne rozważania o stopniu męskości jaki reprezentują mężczyźni. Moja mama kochała się w Jaśku z "Czterech pancernych i psa". Oh, co to był za mężczyzna! Przystojny, odważny żołnierz. Która by takiego nie chciała. Niestety, ideal męskości tak się zmienił w ciągu ostatnich lat, że Jasiek byłby teraz co najwyżej pospolity. Nie mówiąc już o tym, że nie miałby kogo zabrac do domu po imprezie. Dla mnie męzczyzna ze snów był James Bond. Znowu te same cechy: przystojny, odważny, agent Jej Królewskiej Mości z licencją na zabijanie. Nie bał się niczego, był zimny jak lód, a jednocześnie roztapiał damskie serca. Roztopił również moje. Z przykrościa należy zauważyć, że ani Jasiek ani (oh)James nie są już postrzegani jako mężczyźni przez duże M. Co się stało z tymi kobietami? Wolą zadbanych, ogolonych (nie tylko na twarzy, bleh) i pachnących jak lody waniliowe metroseksualistów, z którymi mogą iść na maniciure i zakupy. Dlaczego obita twarz teraz jest odrażająca, a jeszcze jakiś czas temu fantazja każdej heteroseksualnej kobiety był pokaleczony i pobity żołnierz Marines? Wiadomo, nie nalezy generalizować. Został jeszcze mały odsetek kobiet, u których pierwotne instynkty nie zostały zaprzepaszczone. Kiedy mój mężczyzna pobił się z innym jego obita twarz sprawiła, ze miałam ochotę zerwac z niego co się da. Zupełnie nie przeszkadza mi, że nie używa balsamu do ciała, a jego jedynymi kosmetykami są mydło i pianka do golenia.
Chcę faceta, które będzie miał drapiącą twarz, mięśnie, owłosione nogi (pachy, ręcę.....etc) i raz na jakis czas da komus po ryju.
Nie pozwólmy, żeby miejsce prawdziwego samca zajął już-nie-taki-do-końca-prawdziwy-samiec.
Bo nie będzie już nikogo, kto przykręci żarówke.

skomentuj (0)

Oh, jak romantycznie 2009-01-26 20:36:56

Miłość - przywiązanie do kogoś lub czegoś, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu) połaczone z wolą i nieraz silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia.

Rodzaje miłości według Wikipedii:
Agape - to typ miłości bezinteresownej, opierającej się na altruizmie i duchowej więzi, często motywowanej religijnie.
Philia - miłość platoniczna, wolna od seksu i zmysłowości, przyjacielska, lojalna, bezinteresowna i wierna.
Eros - miłość twórcza, kreatywna lub romantyczna, w której dominującą rolę odgrywa sentyment, tęsknota, oczarowanie, pragnienie coraz większej pełni.
Sexus - miłość zmysłowa, realizująca się w zbliżeniach płciowych, opierająca się na wzajemnym pożadaniu, najczęściej ma swój początek w zakochaniu.
Narcyzm - miłość do samego siebie.

***

Najbardziej interesującym typem według mnie jest eros. Miłość, która unieszczęśliwia. Taka miłość, wg mnie, uskrzydlała poetów romantyzmu. Wiadomo, czego każdy romantyk chciał najbardziej: zakochać się. Jeżeli jednak była to miłość nieodwzajemniona, niemożliwa, precedens to...tym lepiej. Oni pławili się w swoim nieszczęściu. Pisali wiersze, sonety, powieści ku czci swych ukochanych. Wylewali potoki łez. Głodzili się na śmierć. Popełniali samobójstwa. Podejrzewam jednak, że trend na nieszczęśliwą miłość był wtedy tak popularny, że samobójstwa te popełniali z uśmiechem na twarzach na oczach wszystkich, którzy tylko chcieli zobaczyć. Takie czasy. Takie czasy, z których pozostało nam troche łzawych, mdłych wierszy, a które teraz przedstawiane nam są w szkole jako wybitne dzieła literackie. Nie wiem, co jest wybitnego w 16-wersowym wierszu opisującym nieszczęśliwą miłość. Humianiści najwyraźniej dostrzegają w tym utworach, coś czego ja dostrzec nie mogę, mimo usilnych starań. Nie podniecają mnie rymy, metafory i epitety. Zdecydowanie nie interesuje mnie, co autor miał na myśli. Prawdopodobnie był jednym z wielu zapijaczonych artystów - zboczeńców, którzy w stanie mocno wskazującym na spożycie pisali wyznania swym wybrankom, a żeby nie być zbyt wulgarni zastępywali zwykłe "wziąłbym Cie tu teraz za stodoła ze dwa razy od tyłu" pięknymi metaforami i porównaniami z serii "cera biała jak śnieg, usta czerwone jak krew i włosy czarne jak heban".


skomentuj (0)

Księga Gości